Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fool. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fool. Pokaż wszystkie posty

6.04.2018

[Fool.] Epilog.

It's time to say goodbye... Czyli epilog tej serii, ale początek nowych historii, więc otrzyjcie łzy (ha ha ha, nieśmieszne) i zapraszam do czytania.


Fool./WINNER/Epilog.

Każdy chciałby wiedzieć, co czeka go po śmierci? Każdy przeżywa wzloty i upadki, każdy grzeszy, ale od każdego zależy jak ciężki jest jego grzech. 
Czterech głupców przekonało się, jak bardzo zawinili. Teraz pewnie błagają o modlitwę tych którzy zostali, tych którzy są w świecie doczesnym. Potrzebują ulgi w cierpieniu, potrzebują siły, gdy wystawia się ich na próby, czekają na zbawienie, nie chcą być samotni w swym cierpieniu, czekają na tych, którzy tęsknią za nimi.
Są trzy osoby boskie, są trzy kierunki po śmierci, tylko ludzie decydują o tym, jaki kierunek obiorą. 
Trzech głupców, umiera każdego wieczora i odradza się każdego ranka, by przeżywać piekielne katusze, jednak pozostał jeden, ten który musi się zmagać ze swoimi grzechami, by obrać słuszną drogę, ale na niej też nie błądzić. Szara dusza powoli zmienia barwę, zbliża się do upragnionej bieli, jednak czy uda jej się, nie splamić smolistą czernią?

Bylem głupcem...



23.03.2018

[Fool.] Gwiazdy w kasku. cz. II

Witam was serdecznie, to już ostatnia część, w przyszłym tygodniu pojawi się epilog, a później zobaczymy, zapraszam do czytania ^^


Fool./WINNER -SeungHoon/Rozdział czwarty -część druga.

Cisza przed burzą, chyba każdy zna znaczenie tego powiedzenia, prawda? Oboje wiedzieli, że cisza w ich przypadku nie trwa długo, a burza przychodzi zbyt szybko, zostawiając po sobie jedynie zgliszcza i strach przed jutrem.
Przeciągnął się wstając z łózka, to był ten dzień, to był ten planowany ostatni raz, odetchnął głęboko, wpatrując się w przestrzeń. Zamienił się ze znajomym, by tego dnia mieć pierwszą zmianę, podobnie też zrobiła HyonMi. Będąc w pracy, nie za bardzo potrafił się skupić, miał dziwne obawy, myślał że były one spowodowane, ostatnim, nieudanym skokiem. Starał się odrzucić od siebie niepotrzebne, negatywne myśli, mimo to one ciągle nawracały. Był zaskoczony swoim zachowaniem, zazwyczaj był opanowany, skupiony na pracy, jednocześnie trzymał się swojego planu. A tego dnia drżały mu dłonie, serce kołatało, a w głowie miał kompletny mętlik. Nawet pomyślał o tym, by odwołać cały ten plan, ale nie miał zamiaru zawieść przyjaciółki i popuścić temu zwyrodnialcowi. Wrócił do domu, wcześniej dostając niezły opieprz od przełożonego, który nie był zadowolony z efektów pracy Hoon'a. Rzucił się na łóżko wpatrując w sufit sypialni, układając sobie wszystko po kolei w głowie, cały plan. Kiedy uspokoił myśli, zabrał z szafy swoją torbę sportową i jeszcze raz upewnił się czy wziął wszystkie potrzebne rzeczy. Dochodziła północ, dopiął czarną kurtkę, nałożył kominiarkę, następnie kask na głowę, zamknął mieszkanie i zbiegł schodami do garażu.
Tego dnia jeszcze nie wiedział, jak bardzo ten wieczór będzie fatalny w skutkach.
Przejechała dłonią po siedzisku motocykla, w drugiej zaś ściskała kask. Usiadła na motocyklu jeszcze raz upewniając się czy ma dopięty plecak. Odetchnęła głęboko, zacisnęła powieki, regulując oddech, otworzyła oczy i starła kroplę potu spływającą z czoła, następnie nasunęła szybkę kasku. Przekręciła kluczyk w stacyjce i ruszyła z piskiem opon.
Zatrzymał się nieopodal potężnego banku, przyjaciółka już na niego czekała. Omówili jeszcze raz plan działania, a potem ruszyli w kierunku tylnych drzwi nieoświetlonego już budynku. Oboje szli z tych samych powodów, z żądzy zemsty, chęci posiadania majątku i lepszego życia.
Ochroniarze leżeli we krwi, kiedy oni wchodzili do pomieszczenia z monitoringiem. Mężczyzna nawet nie zdążył wszcząć alarmu, kiedy jego szyja została przecięta, a monitory zalane brunatną cieczą. Alarm został odłączony w mgnieniu oka, przeszli do głównego skarbca, przy tym w cichy i nieuchwytny sposób zamordowali ochronę. Tłumik na pistolety, był dla nich wybawicielem, podobnie jak naostrzone kosy i pewne urządzenie, które własnie wyjęła z kieszeni. Przeżegnała się w myślach przystawiając je do wielkich, metalowych drzwi. Chłopak stał na czatach, trzymając w dłoni pistolet, w drugiej zaś dużą torbę. W łatwy sposób odgadła kod do sejfu, drzwi otwarły się automatycznie, a ich oczom ukazała się taka ilość pieniędzy i sztabek złota, jaka im się nie śniła.
-Mogliśmy wziąć walizki -zaśmiał się bezdźwięcznie, podchodząc do niej.
 Przejechała dłonią po ścianie,upewniając się czy na pewno alarm się wyłączył. Bez słów otwarli torby i zaczęli w szybkim tempie je napełniać.
-Bierz złoto, nie pieniądze -powiedziała pakując sztabki.
-Dlaczego? -zapytał pakując jedno i drugie.
-Sztabki złota nie płoną -uśmiechnęła się pod nosem, a on od razu zrozumiał.
Tak szybko jak weszli do banku, tak szybko z niego wyszli. Nawet nie wiedział skąd pojawiły się dwa ogromne karnisty. Wszystko szło tak idealnie łatwo. Budynek stał w płomieniach, kiedy dwójka złoczyńców uciekała na swych ścigaczach, do kryjówki za miastem. Łatwość tej zbrodni skończyła się gdy pędził za nimi patrol policji. Pięć uzbrojonych samochodów, w każdym po troje policjantów, cztery ścigacze, na których siedziało dwóch policjantów. Pościg trwał kilka minut, jednak tym dwojgu zdał się wiecznością. Padło wiele strzałów, jednak dwa z nich były śmiertelne. HyonMi oberwała w ramię, kiedy zauważyli że traci panowanie nad kierownicą, zaczekali gdy zbliży się do zakrętu, po czym strzelili w oponę, kobieta straciła panowanie nad kierownicą, wiedziała że nie może nic zrobić, wydała z siebie przeraźliwy krzyk, który w tym zamieszaniu, brzmiał jak szept.
-SeungHoon! Uciekaj! -to byłby jej ostatnie słowa.
Motocykl wraz z kierowcą, uderzył w betonową zaporę. A on nie zatrzymał się, nie spojrzał za siebie. Tak jak mu kazała, uciekł, tak jak chciała, przeżył.
-Taka jest twoja historia, Hoon -siwy mężczyzna przygładził brodę, następnie skinął dłonią.
Zza piedestału najwyższego wyłoniła się postać, biały motocyklista, z świetlistym kasku. To była chwila, gdy po tak długim czasie mógł zdjąć kask, przyklęknęła przed czarnym motocyklistą zdejmując kask. Następnie zdjęła kask SeungHoon'a, z którego nie wydobywał się ogień, nie wydobywał się pył i dym, ale... Gwiazdy.
Czarna dusza zmieniła swoją barwę, mienił się w jasnej szarości. Uniósł głowę, otwierając przy tym oczy. Poraził go blask postaci przed nim, jednak gdy się przyjrzał zobaczył HyonMi, ta zaś otoczyła go ramionami, opierając swoje czoło o jego.
-Bądź silny w czyśćcu, wróć tutaj i już nigdy nie zostawiaj mnie samej.
Ta noc była gwieździsta, a to za sprawą pewnego motocyklisty, którego kask był wypełniony gwiazdami.

Dziękuję za szansę,
proszę o przebaczenie.

16.03.2018

[Fool.] Gwiazdy w kasku. cz. I

Ostatnia (prawie) część przed epilogiem, dziś SeungHoon. Boże ten Supreme, tak tu nie pasuje, ale nie znalazłam lepszego zdjęcia, wybaczcie T.T
Ta część to totalny hardkor, więc jeśli ktoś jest wyczulony na problemy społeczne, proszę skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą.


Fool./WINNER -SeungHoon/Rozdział czwarty -część pierwsza.

Do wielkiej, złotej szali, zbliżała się dziwaczna postać. Mężczyzna w czarnym ubiorze motocyklisty, z czarnym, płonącym kaskiem na głowie. Wszedł na szalę i od razu padł na kolana, u niego szala drgnęła, jednak po chwili była na równi. Wzbudziło to ogólne zadziwienie wśród zgromadzonych, kolejna osoba która ma szansę na zbawienie, mimo że wyglądała jak pomiot, z najgłębszych czeluści piekieł.
-Żałujesz tego prawda? -siwy mężczyzna pochylił się nad klęczącym. Postać nie odpowiedziała, jedynie przytaknęła głową.
-Wiesz że ona Ci przebaczyła? -zaprzeczył kręcąc głową.
-Czujesz się winny? -przytaknął.
-Dlaczego nic nie mówisz? -postać uchyliła swój kask, a z niego wydobył się czarny dym i płomienie.
-Śmierć bardzo Cię doświadczyła -rozłożył ręce w geście niewiedzy. Wiedział jednak czym zawinił.
-Mówiłeś że to rzucisz -dziewczyna oparła się o szafki kuchenne.
-Błagam Cie, to mój ostatni skok -odparł łapiąc ją za dłonie -jesteś moją przyjaciółką, czy nie?
-Co to ma do rzeczy? Przysięgliśmy sobie że jedno i drugie to rzuca, mało mieliśmy problemów przy ostatnim skoku?
-Ten był nie dopracowany, przyznaję. Pomyśl jednak, o poprzednich, wszystkie się udawały.
-Jak chcesz to dalej robić, to rób to sam... Ja chcę w końcu żyć w spokoju -wyrwała dłonie z jego uścisku i nalała sobie kawy.
-Bez Ciebie sobie nie poradzę. Z resztą sama mówiłaś, że krucho u Ciebie z kasą.
-Jakoś daję sobie radę, da się wyżyć z pensji.
-Żyjesz jak biedaczka, dziewczyno! Połowę Cie nie ma, wory pod oczami, ręce spracowane, a po takim zastrzyku gotówki, polecielibyśmy na najdłuższe wakacje w życiu! Wypoczniesz, zregenerujesz siły, nie powiem że i mi by się przydał urlop -uśmiechnął się, kipiąc entuzjazmem. 
-SeungHoon, czy ty znasz znaczenie słowa NIE? -wywróciła oczami.
-Nie znam? Nie objaśniaj mi -westchnął -namyśl się, jutro przyjadę wieczorem i dasz mi odpowiedz.
-Jutro wieczorem mam randkę -zatrzymał się w pół kroku -Hoon, jestem szczęśliwie zakochana i chce sobie ułożyć życie, rozumiesz mnie? 
-Tak, jak najbardziej -odparł -ja też byłem zakochany.
-Ty Lovelasie -zaśmiała się -idź już, mam nadzieję że do jutra wieczorem, ten pomysł wyparuje Ci z głowy.
Chłopak opuścił jej mieszkanie, klatką schodową zbiegł na sam dół. Wsiadł na swój motocykl, nakładając kask, spojrzał ostatni raz w okno na czwartym piętrze obskurnego bloku. Czuł w każdym nerwie, że wszystko pójdzie po jego myśli. I tak też poszło, tylko nieco inaczej niż pomyślał.
Następnego dnia późnym wieczorem, gdy wychodził z restauracji, nie jako gość, lecz kelner, po zmianie w pracy, odezwał się jego telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer i zdjęcie jego przyjaciółki, z niewielkim uśmiechem na ustach odebrał go, przechodząc od razy do rzeczy.
-Jak tam? Zdecydowałaś się?
-SeungHoon -powiedziała cicho -czy mógłbyś po mnie przyjechać.
-Ale co się stało? -momentalnie zrzedła mu mina.
-Myślę że to nie jest rozmowa na telefon -odparła -proszę przyjedz po mnie, nie mam nawet siły by dowlec się na przystanek.
-Gdzie jesteś?
-Na wylotówce z Daegu na Masan.
-Będę za dwadzieścia minut, uważaj tam... Nie stój przy samej drodze -dziewczyna słysząc to automatycznie cofnęła się w tył. Chłopak miał rację, ktoś mógłby ją potraktować jako prostytutkę, lub uderzyć w nią pojazdem. SeungHoon nie szczędził opon, musiało być naprawdę poważnie. Kiedy dostrzegła znajomy motocykl, wychyliła się nieco. Zaparkował z piskiem opon, przy tym tworząc zasłonę dymu, zszedł z maszyny, zdjął kask idąc w jej kierunku. Z każdą chwilą był coraz bliżej i widział coraz więcej. Stanął przerażony, nie mogąc oderwać od niej wzroku. Dziewczyna ledwo trzymała się na nogach, po jej poobijanej twarzy spływały łzy, ubranie było zakrwawione i kurczyło się przy każdym jej geście.
-Powiedz mi, jak mogłam być tak naiwna?
-Czy on... -nie dokończył, gdyż towarzyszka splunęła krwią.
-Mi coś zrobił? -uśmiechnęła się krzywo -Spójrz na mnie...
-Zabiję -wyrwał się, jednak dziewczyna położyła mu rękę na ramieniu, zatrzymując przy tym.
-Nie, mam znacznie lepszy pomysł, ale na razie zawieź mnie do domu -idąc do pojazdu, zauważył że ledwo powłóczy nogami.
-HyonMi, on Cię zgwałcił, do kurwy nędzy!
-Na razie zawieź mnie do domu -gdy byli już w jej mieszkaniu, poszła się wykąpać zaś on naparzył im herbaty. Czekał w ciszy, obracając telefon w dłoni. Po pół godziny dołączyła do niego przyjaciółka, ubrana w czarny dres, usiadła obok.
-Mów -powiedział, podając jej kubek.
-Jestem w ciąży -szepnęła zaciskając powieki -a właściwie to byłam.
-Że co?! -poderwał się.
-Spotkałam się z nim dzisiaj i powiedziałam że jestem w pierwszym miesiącu, wściekł się i mnie pobił -mimo zaciśniętych oczu, łzy popłynęły kaskadami -ocknęłam się w lesie, kiedy dowlekłam się do szosy od razu do Ciebie zadzwoniłam. Czekając na Ciebie, obmyśliłam krótki plan, wiesz że ja nie mogę długo czekać z zemstą.
-Czy myślisz o... -spojrzał na nią z żałością, a za razem zaciekawieniem w oczach.
-Chcę by został bankrutem, dla niego nie ma ważniejszych wartości niż pieniądze.
-Co zamierzasz? -zapytał, przysiadając się bliżej, starła łzy rękawem, sięgnęła po kubek z gorącym naparem.
-Jeszcze nie mam dokładnego planu -upiła łyk herbaty -muszę to przemyśleć i odpocząć.
-Spokojnie -pogłaskał ją po włosach, zaś ona położyła głowę na jego ramieniu.
-SeungHoon? -zapytała markotnie.
-Zostań ze mną na noc...

Ten rozdział wyszedłby mega długi,
więc podzieliłam go na dwie części.
Ciekawi dalszego ciągu?

9.03.2018

[Fool.] W ogniu.

Cześć, czekaliście na kolejny part? Tym razem pojawi się najurokliwsze dziecko zespołu, no już nie takie dziecko. Ale JinWoo jest taki uroczy i niewinny, że... A z resztą przeczytajcie sobie.


Fool./WINNER -JinWoo/Rozdział trzeci.

Rozglądał się wokół, by zachować ten obraz w pamięci, wiedząc że zostanie stracony. Kiedy wszedł na szalę, ona nie drgnęła choćby na milimetr. Jego źrenice, powiększyły się dwukrotnie, był zszokowany, podobnie jak otaczający go strażnicy.
-Co o tym sądzisz? -zapytał jeden z aniołów, anioła wyższej rangi.
-Takie przypadki też się zdarzają.
-Milczeć! -powiedział mężczyzna ze świetlistą aureolą.
-Tak jest -przytaknęli równocześnie. Sędziwy mężczyzna popatrzył na niego, swymi szarymi oczami.
-Jak myślisz? Jaki jest twój najcięższy grzech? -brązowe oczy grzesznika, w tym momencie przybrały barwę soczystej zieleni, koloru jego ukoachanej.
-Urodziłem się -powiedział bez namysłu.
-Powołałem Cię do życia, bo chciałem, każdy człowiek ma prawo żyć godnie, tak też umierać -w tym momencie JinWoo poczuł silne ukłucie w sercu -więc jak myślisz? Co jest twoim największym grzechem?
-To jest -westchnął ciężko -to jest -przerwał po raz kolejny - to jest... To jest nie wybaczalne.
-A jednak nie spadłeś w dół, więc...
-Zabiłem swoją miłość -popatrzył w na zgromadzony tłum -tak, wiara mówi by okazywać miłosierdzie i człowieczeństwo! Ja swoje człowieczeństwo, straciłem! 
Szedł z dwoma, niezwykle ciężkimi karnistami z benzyną w kierunku białej, marmurowej willi. Zaciskał mocno szczęki, nie tylko ze zmęczenia, gdyż był wątłej budowy i nie miał za wiele siły, ale i z determinacji, która nim kierowała. Żałował dnia kiedy wręczył jej pierścionek zaręczynowy, żałował dnia kiedy ją pokochał, żałował też swojego czynu, który go potępił. W jego przepełnionej żalem głowie, przejawiały się wizje, wspomnienia szczęśliwych chwil, które dla niego były jak arkadia, a cała prawda, była przepełniona kłamstwem. Stanął w pobliżu budynku odstawiając jeden z karnistów na ziemię. Wszedł do środka willi, wręcz niezauważony, jego narzeczona miała inne zajęcie, z innym mężczyzną w sypialni. Zalał benzyną cały parter domu, następnie wyszedł z niego i oblał go do dokoła, zrobił ścieżkę aż do wyjścia z posesji, następnie ją podpalił, ogień objął całą posesję wewnątrz i na zewnątrz. JinWoo stal po drugiej stroni ulicy patrząc jak budynek pochłaniają płomienie, słyszał krzyki swojej narzeczonej, ale nie biegł jej na pomoc. W ręku obracał dwie obrączki, które miały być przeznaczone na ich ślub. Kiedy usłyszał wycie syren pojazdów straży pożarnej i policji, wrzucił obrączki do ulicznej studzienki i szybkim krokiem odszedł z miejsca zdarzenia.
Stał między zgromadzonymi wokół grobu, który był przysłonięty kwiatami, wszyscy składali mu kondolencje, wyraz współczucia, ale on nie czuł żalu, ani też pustki, czuł niebywała satysfakcję, myślał że jego czyny byłby słuszne. Żałobnicy się rozeszli, wpatrywał się w zdjęcie na tabliczce. Jego narzeczona była piękna, nie jeden oszalałby na punkcie jej urody, intelektu oraz kokieterii. Takim przypadkiem był też JinWoo, który oszalał z miłości do niej, uczucie zmieniło się w zazdrość, następnie nienawiść, kończąc na szaleństwie. Czyż to nie było szaleństwo? Zabić osobę z którą chciało się pozostać do końca życia. Uronił jedną maleńką łzę... Ze spuszczoną głową i dłońmi w kieszeniach opuścił cmentarz.
W tym czasie, na miejscowym komisariacie policjanci badali sprawę podpalacza. W końcu udało im się odtworzyć zdarzenie z kamer. Na zielonym filmie można było dostrzec zamaskowaną, drobną postać z dwoma karnistami w dłoniach. W pewnym momencie kadr zrobił zbliżenie, gdy mężczyzna otworzył dom własnymi kluczami. Komendant, oraz siedzący przy nim aspirant zmarszczyli brwi, młodszy spojrzał na przełożonego.
-Myśli pan że...
-To raczej nie możliwe, kto normalny zamordowałby przyszłą żonę?!
Kto normalny? A no właśnie, JinWoo nie był normalny, był szaleńcem, a ona była powodem jego szaleństwa.
Kiedy policja wpadła do mieszkania młodego mężczyzny, on już nie był obecny na tym świecie. Ciało leżało na podłodze, miał szeroko roztwarte oczy, rozchylone usta, w kolorze fioletu, wokół postaci rozlana była brunatna ciecz, która źródło miała w czaszce, a w prawej dłoni Glock 17.
-Nie umarłeś godnie, ona też nie, wiesz o tym? -siwy mężczyzna przygładził brodę.
-Strąć mnie do piekła...

Proszę Cię o przebaczenie,
mimo że nie zasługuję.

Yuki

1.03.2018

[Fool.] Czarne dłonie.

Cześć, jak wrażenia po Mino? Spodziewaliście się takiego czegoś? W sensie takiej tematyki? Mam cichutką nadzieję że nie i że nieco was zaskoczyłam.


Fool./WINNER -SeungYoon/Rozdział drugi.

Podobnie jak jego poprzednik stanął na złotą szalę, która podobnie jak poprzednia, schyliła się w dół. Rozejrzał się w okół, obrazy z jego życia, niczym w kinie, przesuwały się tuż przy nim. Zaczęły się od pięknego spokojnego dzieciństwa, aż w końcu zatrzymały się na momencie, w którym jego sielanka się skończyła, a on został schwytany czarnymi dłońmi grzechu.
To miały być najszczęśliwsze wakacje w jego życiu, wraz z YeonSoo, postanowili wybrać się do Tajlandii. Słońce, piasek, woda, wspaniałe widoki, cisza, pełen relaks, miały pozwolić oderwać się im od pracy, za razem poprawić relacje w związku, który nie oszukujmy się, wisiał na włosku. Naprawdę kochał YeonSoo, całym sercem, jednak stres wywierany w wytwórni, liczne koncerty, spotkania z fanami, praca od rana do nocy, powodowały że kompletnie zaniedbywał swoją dziewczynę, która też nie miała lekko. Studia, bycie trainee, głodowe diety, wycieńczenie organizmu, powodowały że nie raz była tak zmęczona że po powrocie do domu, szła się tylko wykąpać, a potem szybko iść spać. Kiedy tylko udało im się ustalić terminu urlopu na ten sam czas, jak najszybciej zarezerwował bilety, chcąc jej zrobić niespodziankę. Dziewczyna była zachwycona wizją wspólnego wyjazdu. Wynajęli sobie niewielki domek w pobliżu plaży, skąd rozciągał się cudowny widok. Nawet się nie rozpakowywali tylko od razu pobiegli nad wodę. Na plaży dopiero zobaczył jak dziewczyna zmizerniała. Popływali trochę, a następnie rozłożyli się na gorącym piasku, kiedy skończyły im się tematy do rozmów, leżeli wygrzewając się na słońcu i wsłuchując w szum fal.
-SeungYoon -odezwała się, przerywając ciszę.
-Hm? -uniósł powiekę w górę by na nią popatrzeć.
-Bardzo Cię kocham, wiesz? -na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
-A ja Ciebie jeszcze bardziej -odparł całując ją czule.
Dnie mijały szybko, noce również, kiedy czas jest spędzony tak jak sami tego chcemy i robimy to co lubimy, wypoczywamy, odpływa jak fala, błękitnego oceanu. Jednak zawsze kiedy jest odpływ, jest też przypływ, jednak przypływ fali, na Koreańskim wybrzeżu, nie był błękitny, ani lazurowy, był... Czarny.
Powrót do domu, powrót do kraju, powrót do rzeczywistości, powrót do pracy... Pierwsze dwa miesiące były w porządku, relacje SeungYoon'a i YeonSoo były bezbłędne, ale potem jak bańka mydlana, rzeczywistość uderzyła z podwójną siłą. Chłopak musiał wyjechać na pół roczną trasę koncertową, dziewczyną w końcu miała zadebiutować. Któż by się nie cieszył? Niestety każda kariera ma swoje złe strony, kiedy YeonSoo usłyszała o tym, że jeśli chce zostać gwiazdą musi uprawiać seks ze swoim szefem, od razu porzuciła karierę. Nie obyło się to bez komplikacji, które zatajała przed swoim chłopakiem. Yoon zaś będąc na krańcu wycieńczenia, zaczął brać środki dopingujące, w wyniku czego był od nich uzależniony. Zawsze jest sytuacja, kiedy doping jest niewystarczający, a prawdziwe kłopoty zaczęły się po jego powrocie do Seulu. 
-SeungYoon -powiedziała poważnie -pocałuj mnie -chłopak bez namysłu objął ją w pasie i pocałował zaborczo. Wiedziała, wiedziała że wrócił, ten narkotyk czuła nie raz. Odepchnęła go od siebie.
-Co jest? -zachwiał się, obrzucając ją wrogim spojrzeniem.
-Brałeś -zaprzeczył -brałeś! -wrzasnęła.
-Nic nie brałem, co ty sobie ubzdurałaś znowu?
-Myślisz że się nie domyśliłam, przychodzisz naćpany mefedronem i masz czelność mówić że nic nie brałeś! -chwyciła rączkę od walizki.
-Co ty robisz? -warknął.
-Wyprowadzam się, nie będę mieszkać z kimś kto mnie ciągle oszukuje!
-A ty to co?! Pewnie pieprzyłaś się z kim popadło, jak mnie nie było.
-Powtórz to -syknęła stając przy drzwiach hallu.
-Co myślisz? Że nie wiem jak suki dostają szybko awans, by zadebiutować!
-Ja mam swoją godność, w życiu tego nie zrobiłam!
-Jasne, a szef to skąd miał mi do przekazania informacje jaka to dobra jesteś w łózku?!
-Nie zadebiutuję -wrzasnęła -nie robiłam tego z nim! -odwinęła się i uderzyła go otwartą dłonią w policzek -Jak możesz?!
Rozwścieczony chłopak, szarpnął ją i chwycił obiema dłońmi za szyję. Wyrywała się, próbowała krzyczeć, bronić się, jednak był zbyt silny. Jej walka zakończyła się, ciało się poluźniło, powieki opadły, oddechu również nie było. Był w amoku, puścił ją, a zamordowana osunęła się po ścinie na podłogę. Chłopak cofnął się, czując że coraz bardziej odpływa, mefedron daje rozluźnienie, to prawda, ale też zabiera świadomość. Na drugi dzień, zaraz po tym jak się ocknął, zeskoczył z salonowej kanapy i wbiegł do korytarza. Zobaczył w nim swoją dziewczynę, z czarnymi śladami jego dłoni na szyi. Dłonie chłopaka pokryła smoła, której nigdy nie mógł zmyć, podobnie jak w przypadku Mino, nikt nie mógł dostrzec jego kary.
Kiedy dusza mężczyzny spadała w piekielne czeluści, zobaczył YeonSoo, która patrzyła na niego z góry. Na tle jej jasnej skóry i białej sukienki, odznaczały się ślady czarnych dłoni na szyi.

Nie wybaczaj mi,
nie jestem wart twojego przebaczenia!

22.02.2018

[Fool.] Pęknięte lustro.

Oto przed wami pierwszy rozdział, będzie krótki, gdyż takie jest to opowiadanie. Myślę że gdyby rozdziały były długie znudzilibyście się czytaniem. A wy jak sądzicie?


Fool./WINNER -Mino/Rozdział pierwszy.

Chłopak stanął na potężną wagę, która automatycznie przechyliła się w dół, w okół niego pojawiły się obrazy, chwile z jego życia, w pewnym momencie "taśma" zatrzymała się, na jego najprawdopodobniej najcięższym grzechu. Zamknął oczy, gdyż pamiętał, co się w tedy zdarzyło. Mimowolnie jego powieki, od razu otwarły się, a wzrok pobiegł ku tragicznym obrazom, chciał uciec, jednak wiedział że to go nie minie. 
-Song Mino! -dziewczyna wrzasnęła, widząc go w swoich drzwiach, kolejny raz upojonego alkoholem. Chwyciła go szybko za rękę, ciągnąc za sobą do wnętrza mieszkania. Szybko zamknęła drzwi i zaprowadziła do sypialni.
-Zluzuj siostra -zaśmiał się kpiąco, rozkładając na jej łóżku -do jutra wytrzeźwieje i od jutra nie piję -parsknął.
-Wiesz, który raz już to mówisz? Mino, spójrz na siebie! Staczasz się, co z twoimi planami -nie zdążyła dokończyć, gdyż wszedł jej w słowo.
-Przepadły, daj mi już spokój -przewrócił się na bok. 
-Nie dam! Twoje plany nie przepadły, utopiłeś je w morzu alkoholu, który pijesz dzień w dzień!
-Stul pysk smarkulo! -poderwał się.
-Nie! Nie będziesz ciągle przebywał w u mnie, tylko dlatego że jesteś tak pijany, że nie możesz się dowlec do domu!
-Słuchaj gówniaro -podniósł się, lekko się chwiejąc podszedł do niej, dwudziestolatka skrzywiła się, na odór alkoholu -gdyby nie mój ojciec, a twój ojczym, prawdopodobnie ze starą gniłybyście w tej waszej dziurze w Daegu, więc mnie nie pouczaj,  zrozumiałaś?!
-Nie zrozumiałam -odepchnęła go lekko -ja chcę tylko twojego dobra, obudź się!
-Wiesz co ty chcesz? -pokiwał jej placem przed nosem -Ty chcesz przejąc firmę mojego starego, a mnie wysiudać! Ja się tak nie dam w chuja robić, jak mój ojciec, który dał się okręcić twojej starej w okół palca!
-Nie obrażaj mojej matki! Nie masz do tego prawa! Pomyśl sobie co by twój ojciec pomyślał, gdyby Cie teraz zobaczył? -zapadła cisza na kilka sekund.
-Z pewnością, nie byłby zdziwiony -wywrócił oczami -poza tym nigdy tak się nie stanie i ty tego dopilnujesz. Nie chcesz mieć problemów prawda?
-Zdziwisz się, moja cierpliwość też się kończy, nie bądź zaskoczony, kiedy powiem wszystko twojemu ojcu -cofnęła się ku drzwiom. Chwycił ją za ramię i pchnął w kierunku ściany, na której znajdowało się potężne lustro. Dziewczyna uderzyła w nie z impetem, szkło rozpadło się na miliony kawałków, które niczym igły w tkaninę, wbijały się w jej bezbronne ciało. Krew mnożyła się z sekundy na sekundę. Doskoczył do niej, z tętnicy bryzgała krew, zalewając jego twarz.
-SunHyun, nie umieraj błagam, spójrz na mnie, ja mnie chciałem.
Mino uniknął kary ziemskiej, wszystko było zatajone, uznano że kobieta poślizgnęła się i wpadła na lustro. Fizycznej kary nie było, jednak gdy patrzył w lustro, nie widział siebie w odbiciu, lecz zakrwawioną postać SunHyun, która zawsze powtarzała "masz moją krew, na swoich dłoniach", wszyscy inni nie widzieli tego, tylko on. To była jego kara do śmierci.
Obrazy z jego życia dobiegły końca, spojrzał w górę, czując że szla pod jego nogami zarywa się, po chwili spadał w otchłań. Dusza ugrzęzła w lawie, wydając przeraźliwy krzyk, przypominający wrzask, przyrodniej siostry, który echem roznosił się w jego myślach, przez całą wieczność.

Nie mogę prosić o wybaczenie,
nie chcę o nie prosić,
bylem głupcem, 
więc nie jestem winien tego co się stało.

15.02.2018

[Fool.] Prolog.

Cześć kochani, oto niczym Super(wo)man przybywam do was z nową serią opowiadania, przepraszam że dopiero po tak długim czasie. Fool, nie jest typowym opowiadaniem częściowym, każdy rozdział to inna historia, mam nadzieję że się spodoba. Cóż mogę więcej dodać? Tylko to ze proszę o wasze wsparcie, bo to wy, czytelnicy dodajecie mi siły.


Fool./WINNER/Prolog.

Cierpienie zaczyna się z kresem życia, jednak wszyscy myślą że cierpienie jest doczesne, występuje tylko w życiu na ziemi. Większość ludzi, to głupcy, którzy sądzą że od razu po śmierci pójdą do raju, tylko dlatego że idą w niedzielę do kościoła, a poza bramami sacrum, grzeszą, nawet nieświadomie, jednak grzech pozostaje grzechem.
Tak też myśleli ludzie, którzy popełnili zbrodnię, a potem starali się ją zatuszować "dobrymi uczynkami". Ci ludzie, to głupcy, cztery dusze, czekające na wyrok. Z pewnością żadnego z nich nie ominie czyściec, jednak dusza może stanąć na szali, która odchyli się nieco w dół, a już nigdy nie zobaczy błękitnego nieba. Spadnie w niekończącą się otchłań, gdzie będzie brodzić w ciągle gorącej lawie i krwi, będzie krwawić i błagać o unicestwienie, będzie umierać każdej nocy, a z początkiem dnia odradzać się na nowo, by ponownie cierpieć katusze. Kiedy szala nie drgnie, oznacza to szarą, przygnębiającą rzeczywistość czyśćca, wystawienie na ciężkie próby, z których tylko najsilniejsi potrafią przetrwać, co wiąże się z oczyszczeniem i wejściem na niebiosa, w których też nie jest łatwo się uchować.
Cztery historie ludzi, którzy muszą zmierzyć się z przeszłością, w życiu w świecie pozagrobowym. Byli młodzi, gniewni, nie myśleli zbyt wiele, chcieli zasmakować życia, przygody. Przygody są dobre w granicach rozsądku, problemy zaczynają się w tedy gdy przekraczamy tę granicę, świadomie, lub nie, brniemy dalej w kłopoty, potem nie znajdując z nich wyjścia.
Jesteśmy ofiarami samych siebie, lub inni są naszymi ofiarami. Żyjemy, umieramy, a tylko w naszych rękach jest nasz los. Niestety większość uważa, że jesteśmy sterowani, siłą wyższą i to nie ich wina że popełniają błędy, podobnie jak czterej bohaterowie, którzy nie wiedzieli jak bardzo się mylą.

Proszę o wybaczenie,
proszę bo byłem głupcem...