Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WSC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WSC. Pokaż wszystkie posty

2.02.2018

Rozdział czwarty.

Hej, hej! Miałam nic nie dodawać w tym tygodniu, ale... Napisałam tą serię w zeszłym roku, nie, niestety nie jest jeszcze to nowa seria z WINNER, ale daję słowo, że w przyszłym, lub jeszcze następnym tygodniu pojawią się WINNER'ki^^


When stars cry./Simon D/04

19 maja 2017
Egzaminy maturalne, skończyły się poprzedniego dnia, na szczęście i nie szczęście. Szczęście dlatego że mogłam trochę odpocząć, wiedząc że dostanę się na uczelnię, choć nie mam jeszcze pewności, a na nie szczęście gdyż musiałam wpłynąć na wody polityki i więcej czasu poświęcać przyszłemu mężowi. Na myśl o Nicolas'ie robiło mi się nie dobrze. W ostatnim czasie mało co kontaktowałam się z Simon'em, ojciec stale uniemożliwiał mi z nim kontakt, biorąc go za swojego ochroniarza, a ja byłam pod opieką Paul'a, który był strasznym nudziarzem. Jakby tego było mało mój ojciec, oraz ojciec Nicolas'a, wpadli na genialny pomysł byśmy polecieli na wakacje, tylko ja i on! Moje sprzeciwy poszły na marne... Obróciłam się na drugi bok, patrząc w przestrzeń za oknem, nie miałam ochoty wstać, mimo że zegarek, wskazywał godzinę jedenastą w południe, przymknęłam powieki rozkoszując się ciepłem pościeli, zagłębiłam się w myślach. Moje głębokie rozważania, przerwał dźwięk otwierających się drzwi.
-Prosiłam by pukać, przed wejściem -burknęłam, zakrywając się kołdrą po uszy.
-Przepraszam, nie chciałem Cię budzić -na dźwięk głosu mężczyzny, poderwałam się z obracając ku drzwiom. Zrzuciłam z siebie balast, w postaci kołdry i wyskoczyłam z łózka, by stanąć z nim twarzą w twarz. Podszedł do mnie zdecydowanym krokiem, chwycił moją twarz w swoje dłonie, spojrzał w moje oczy, a następnie zetknął nasze usta w delikatnym pocałunku, a wszystko w okół zaczęło wirować, miałam jedynie nadzieję że to nie sen. Nie widząc reakcji z mojej strony, odsunął się, cofnął się ku wyjściu. Szarpnęłam go za kołnierz czarnej koszuli, przyciągając do siebie i pocałowałam. Jego ręce oplotły moją talię, zmniejszył odległość miedzy nami do minimum i przejął kontrolę nad moim ciałem. Jedną dłoń wsunęłam w jego kruczo czarne włosy, drugą zaś ułożyłam na jego idealnie zbudowanej klatce piersiowej. Oderwał się ode mnie, z wielką niechęcią, zaś ja wtuliłam się w jego ramiona -już wiesz dlaczego, nie mogłem obiecać że Cię nie zostawię.
-Proszę -miałam mętlik w głowie, pojawia się od tak i od tak może zniknąć -proszę, zabierz mnie stąd, gdzieś daleko, błagam! Nie zniosę braku twojej obecności, nie mogę przyjąć do świadomości ze mam poślubić kogoś innego, wszystko mnie przytłacza, bez Ciebie, bez Ciebie wszystko nie ma sensu -przerwał mi kolejnym pocałunkiem.
-O północy będę pod twoim domem, spakuj kilka rzeczy i odłącz myślenie -mówiąc to opuścił mój pokój.
20 maja 2017
Równa północ! Przerzuciłam przez ramię plecak i jak najciszej wyszłam z pokoju, moje czerwone Converse, lekko dotykały podłogi, a w korytarzu było słychać jedynie mój przyśpieszony oddech, dotarłam do drzwi wejściowych. Wbiłam szybko kod, i wymknęłam się z domu, powoli zeszłam po schodach, rozglądając się nieustannie na boki, następnie pobiegłam przez ogród do furtki, kolejny kod, pozwolił mi na ucieczkę. Po drugiej stronie ulicy stał Simon, opierając się o czarny motocykl, w dłoniach trzymał drugi kask, zapewne dla mnie, podbiegłam do niego, pomógł mi założyć kask, zasiadł na ściągaczu, a ja tuż za nim, po chwili pędziliśmy w nieznanym mi kierunku. Wtuliłam się w niego mocno, jeszcze nigdy nie jechałam na motocyklu, niesamowite przeżycie! Jechaliśmy autostradą, mijając różne ulice i udaliśmy się poza miasto. Zatrzymaliśmy się na parkingu jakiegoś wieżowca, wbiegliśmy do windy, która dowiozła nas na szczyt. Noc była niesamowicie gwieździsta, patrzyłam z zachwytem raz na niebo, raz na miasto w oddali. Zrzuciłam plecak z ramion na ziemię i oparłam się o barierkę, wzięłam głęboki wdech, odpuszczając kontrolę. Poczułam jak jego silne ramiona, polatają mnie w pasie, a jego gorący oddech owiewa moją szyję.
-Kocham Cię -powiedział niskim głosem wywołując dreszcze na moim ciele.
-To zabawne, wiesz? Bo właśnie miałam Ci to samo powiedzieć -szepnęłam obracając się do niego, by po chwili go pocałować.
-To chyba przez pył gwiazd -odparł przeszywając mnie wzrokiem.
-Pył gwiazd? -zapytałam zdezorientowana.
-Tak pył gwiazd, bo tylko gwiazdy nad nami płaczą -i w tym momencie zdałam sobie sprawę z tego, ze to co zdarzy się teraz nie powtórzy się już nigdy, że czas spędzony z nim się skończy, wrócę do "normalności".
-Płaczą bo tylko one rozumieją że Cię kocham -odparłam ze szklistymi oczami.
-Nie myśl o tym, nie teraz -wpił się w moje usta, a świadkiem naszych wyznań były tylko gwiazdy.
23 maja 2017
-W dniu dwudziestego maja, bieżącego roku, zaginęła ~*~*~, córka premiera, policja podejrzewa porwanie, jeśli widzieli ją państwo, proszę od razu zgłosić się na policję, przewidziana jest nagroda -słuchałam uważnie reporterki, popijając poranną kawę.
-Widzisz, porwałem Cię -Simon zaśmiał się, ugryzając kawałek mojego tosta.
-Nie interesuje mnie to co oni mówią, możesz mnie porwać na koniec świata, ja i tak będę bardzo szczęśliwa, bo jestem z tobą! -uśmiechnęłam się szeroko, chlopak pocałował moje nagie ramię. Wyłączyłam telewizor i odstawiłam filiżankę na szafkę nocną. Byliśmy w hotelu, konkretnie w LA... Byle by dalej od Waszyngtonu, byleby dalej od NY... Chcę przeżywać jak najdłużej szczęśliwe chwile!
-Nad czym rozmyślasz, słońce? -zapytał otaczając mnie ramieniem.
-Nad tym że nie chcę by ta przygoda się kończyła -odwróciłam wzrok, ku widokowi za oknem -chcę by trwała wiecznie.
-Wiesz że to nie możliwe, nie potrafiłbym Cię tak skrzywdzić.
-Skrzywdzisz mnie, kiedy zostawisz mnie samą i oddasz w ręce tego, tego... 
-Uwierz mi że teraz tak uważasz, potem zaznasz szczęścia -ucałował mnie w skroń.
-Skąd wiesz? Dlaczego jesteś tak przekonany?
-Z latami, człowiek myśli inaczej, jestem młody, ty też, teraz wystarcza nam to że mamy na benzynę do motocykla, hotel i to że mamy siebie, z wiekiem to nie wystarcza... A ja nie zaoferuję Ci tego czego tak naprawdę pragniesz... Nie dam Ci diamentów, nie będę zapraszał na bankiety, chodził w garniturze...
-Nie tego pragnę! Całe życie, byłam jak ptak w klatce, ty mnie uwolniłeś i przy tobie wiem co to szczęście, kocham Cię -uśmiechnął się pod nosem, patrząc mi w oczy, jednak nie odpowiedział -mam wrażenie że nie kochasz mnie, tak bardzo jak ja Ciebie.
-Masz rację, nie mogę się z tobą równać, bo nie wiem jak mocne uczucia do mnie żywisz... Ale ja Cię kocham tak jak najmocniej potrafię.

To do zobaczenia kociaki!
Ps. Ankieta stale obowiązuje!^^
Yuki

4.11.2017

Rozdział trzeci.

Witam, własnie jestem w drodze do Polski i tak sobie pomyślałam że podzielę się z wami trzecią częścią WSC. Zajrzałam dzisiaj na mojego drugiego bloga i chyba doznałam olśnienia, zajrzyjcie do zakładki Wieloczęściowe^^.


When stars cry./Simon D/03

20 kwietnia 2017
Zakończenie klasy maturalnej! Każdy na to czeka, w tym ja również... Ale zanim dostanę się na wymarzone studia, trzeba przejść maturę. Gorsze jest to że odkąd Simon pojawił się w moich progach, nie potrafię się skupić na niczym, a w szczególności na nauce! Opuściłam szkole, w dłoni niosąc teczkę ze wzorowym świadectwem, poszłam na parking, gdzie czekał na mnie już czarny... Mustang? Nie wiedziałam że ojciec zmieni, mi środek transportu... A jak mi zmienił ochroniarza? O nie! Prawie że biegiem kierowałam się do auta, jednak kiedy otwarłam drzwi, uspokoiłam się...
-No młoda, nie zdałaś? -zaśmiał się -Co taka przytłoczona mina?
-Czy ty nigdy nie jesteś poważny? -wywróciłam oczami, zapinając przy tym pas.
-Jestem śmiertelni poważny, przecież wiem że zdałaś z nagrodą, chciałem byś się rozchmurzyła, bo będziesz trzaskać piorunami -ruszył w nieznanym mi kierunku.
-Dokąd mnie wieziesz, powinnam się uczyć do matury! -rozejrzałam się w okół.
-I tak byś się nie uczyła, poza tym powinnaś się odstresować, za dwa tygodnie pierwszy egzamin, wyciszysz się.
-O z tobą to na pewno -westchnęłam, oparłam głowę o szybę, lekko uśmiechając się pod nosem. Nie wiem ile trwała podróż, zagłębiłam się w myślach, a cisza między mną, a nim nie była niczym, co by mnie krępowało. Z radia płynęła muzyka, silnik samochodu, był niedosłyszalny, a opony sunęły z zawrotną prędkością, po asfalcie. Dojechaliśmy do wybrzeża, i Bóg mi świadkiem, że taki zachód słońca widziałam tylko na filmach. Słońce rozciągało swój blask na tafli, a samo powoli zanurzało się w oceanie. Koreańczyk kupił dwa piwa i usiedliśmy, na skraju falochronu -przecież prowadzisz -powiedziałam gdy przyłożył butelkę do ust.
-Spokojnie, jedno piwo nawet nie poczuję, mówiłem Ci zrelaksuj się... Zaufaj mi -uśmiechnął się lekko i pociągnął z gwinta, zrobiłam podobnie. Następnie zachwycałam się krajobrazem, kiedy słońce zniknęło za horyzontem, a na niebie królował księżyc, zdałam sobie sprawę z tego że, upłynęło kilka godzin, a ja nie odezwałam się do niego choćby słowem, mimo to trwał przy mnie. Zdałam sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy, że Simon to osoba która otwarła mi oczy -mała, jest dziesiąta, czas się zbierać -zeskoczył z murka, po czym pomógł mi zejść, stale utrzymywaliśmy ciszę, w drodze do auta choćby na chwilę nie puścił mojej dłoni. W drodze powrotnej zasnęłam, zbudziłam się w momencie, kiedy układał mnie na miękkiej pościeli, mojego łóżka. Mimo że go prosiłam, nie chciał zostać... A tego potrzebowałam.
28 kwietnia 2017
-Słucham -powiedziałam do telefonu, na chwilę odrywając się od funkcji kwadratowej.
-Cześć ~*~*~, masz jakieś plany na dziś?
-Witaj Nicolas, tak mam plany, wiesz że mam maturę, muszę się uczyć -bąknęłam, był ostatnią osobą, z którą chciałabym się widzieć.
-Jasne, nigdy nie masz dla mnie czasu, przecież tylko się uczysz -warknął -szkoda tylko w tedy, kiedy ja mam czas, by się z tobą widzieć!
-Dlaczego krzyczysz? Po maturze, wszystko się zmieni...
-Tak z pewnością, tylko żebyś czasem nie uczyła się do sesji w dniu naszego ślubu -rozłączył się. Westchnęłam ciężko, odkładając telefon, oparłam czoło na dłoniach. Nie miałam ochoty na naukę, byłam zmęczona. Przebrałam się szybko, narzuciłam też lekką kurtkę, oraz kalosze, gdyż był deszcz, zabrałam torebkę i parasolkę, postanowiłam się przejść. Oczywiście ojciec, kazał mi wziąć ze sobą ochroniarza, postanowiliśmy najpierw pójść na kawę, potem na spacer. Po godzinnym pobycie w kawiarni i gadaniu o głupotach, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy za miasto. Tym razem bliżej niż na wybrzeże, las był potężny, drażnił swoim zapachem moje zmysły, odetchnęłam głęboko wilgotnym powietrzem. Szliśmy dalej w głąb, tylko teraz milczeliśmy, a moja dłoń stale była spleciona z jego, czułam się zagubiona, ale nie w tym miejscu, tylko w myślach. Gdy powoli się ściemniało, zawróciliśmy, ja w życiu bym nie zapamiętała tej drogi, a on w ciemności potrafił ją odnaleźć.
-Simon -szepnęłam, przystając. Zatrzymał się uważnie lustrując moją osobę.
-Porozmawiamy w samochodzie, jest zimno, nie chcę byś się przeziębiła -pociągnął mnie za sobą.
-Nie -odparłam -ja muszę Ci to powiedzieć teraz, bo potem stracę odwagę.
-Więc mów -powiedział, zmniejszając odległość między nami.
-Nie zostawiaj mnie, nigdy -wpatrywałam się w jego ciemne tęczówki.
-Tego obiecać nie mogę -uciekł wzrokiem -chodź już.
-Dlaczego? -szarpnęłam się.
-Nie można składać obietnic, które prędzej czy później się złamie.
-Dlaczego nie chcesz spełnić mojej prośby? -czułam że do oczu napływają mi łzy.
-Bo -zamyślił się -bo po prostu, nie lubię myśleć za bardzo  przód, żyję chwilą i myślę ze ty powinnaś zacząć -wsiedliśmy do auta, w ciszy spędziliśmy kolejną drogę, tym razem powrotną, gdy zatrzymaliśmy się pod moją posesją, szepną -w tej chwili powiedziałbym Ci że Cię nie zostawię, ale za jakiś czas... Rozumiesz?
-Nie rozumiem -westchnęłam -jestem zmęczona, dzięki za spacer -wyszłam z auta. Gdy znalazłam się w willi, ojciec zatrzymał mnie w korytarzu.
-Krótki spacer tak, jest w prawie północ, gdzieś się włóczyła?! Z matką zamartwialiśmy się o Ciebie!
-Byłam z Simon'em, nic by mi się nie stało.
-Z Simon'em?! Na tak długo! Masz szlaban do końca matury siedzisz w domu i tylko się uczysz i nie dyskutuj, bo stracę nerwy -zacisnęłam dłonie w pieści.
-Rozumiem -syknęłam i pędem pokierowałam się do swojego pokoju.

Do następnego!
Yuki 

27.10.2017

Rozdział drugi.

Cześć! Chyba nie mam wam nic ważnego do przekazania, by the way, zapraszam do czytania, koty^^


When stars cry./Simon D/02

5 kwietnia 2017
Zerwałam się z łózka wraz z dźwiękiem budzika z wielkim uśmiechem na twarzy, nie i wcale nie był on spowodowany, tym że spotkam Simon'a... No może troszeczkę. Na ostatniej imprezie, byłam naprawdę nierozpoznawalna, a mój ochroniarz bacznie mi się przyglądał, nie miałam mu za złe, to była jego praca. W domu wytłumaczyłam się że pani wicedyrektor, jakiegoś tam uniwersytetu zaprosiła mnie na wieczorną herbatę i grzech było nie skorzystać, wszystko potwierdził KiSeok, a rodzice, to łyknęli, nawet nie wyczuli dwóch drinków, które wypiłam! Poprawiłam mój uniform, sprawdzając czy mój makijaż nie jest nad zbyt mocny, włosy miałam upięte w wysoki ko, jak przystało na ułożoną, klasyczną córkę pana premiera, aż mi się śmiać chce, że jeszcze zeszłej nocy wywijałam na parkiecie z przeróżnymi chłopakami. Dołączyłam do wystawnego śniadania, nie lubiłam tych rodzinnych śniadań, gdybym chociaż miała rodzeństwo, to uwaga nie skupiałaby się tylko na mnie, jednak dzielnie to przetrwałam, kiedy tylko lokaj powiadomił mnie o tym że przyjechał po mnie, pożegnałam się szybko z rodzicami, mówiąc że spieszę się na lekcje, wzięłam swoją torbę i czmychnęłam do czarnego mercedesa.
-Cześć pani premier -zaśmiał się -zapnij pas- od razu ruszył, z początku powoli, a potem w swoim tempie.
-Żarty się Ciebie trzymają -odparłam zapinając pas.
-Jest w tym coś złego? Moze chcesz rozmawiać o polityce? -skręcił w kolejną ulicę.
-O nie, wystarczy mi tego w domu, w szkole, na każdym bankiecie.
-Tak też myślałem. Jak po imprezie? -uniósł jedną brew w górę.
-Super, naprawdę, było tak jak na filmach, kiedy dziewczyna z idealnego domu, ucieka na domówkę i świetnie się bawi.
-No widzisz, już odegrałaś pierwszą rolę w filmie -zaśmiał się -to jakieś specjalne życzenia?
-Mówisz poważnie? W sensie, spełnisz moje życzenia? -otwarłam szeroko oczy, nigdy nikim się nie wysługiwałam, ale z Simon'em czułam że mogę zaznać innego życia.
-Kilka mogę, ale tylko kilka, żebyś czasem się nie rozbestwiła, księżniczko -zaparkował pod budynkiem liceum.
-Tak, proszę pana -uśmiechnęłam się zadziornie -z pewnością rozważę tę propozycję, do pózniej!
-No siema, mała -rzucił, a ja popukałam się w czoło, dając mu do zrozumienia że nie może mnie tak nazywać! Pewnym krokiem poszłam do szkoły, nie to bym się podśmiewała, czy jakoś specjalnie szczyciła, ale czekała tam na mnie moja najlepsza, szkolna koleżanka. Emma, to klasowa kujonka i perfekcjonistka, córka właściciela jednego z banków, oraz pupilka dyrektora.
-Nie ucz się tyle, bo Ci główka wybuchnie -zaśmiałam się, wyjmując książki z szafki.
-A co? Mam być jak te dzieciaki z ulicy, co tylko łażą po klubach, piją alkohol i ćpają -poprawiła okularu na nosie, parsknęłam śmiechem.
-Już dobrze, dobrze... Może w ramach rozluźnienia jakieś zakupy?
-Oj ty bezbożnico, rodzice mnie zabiją za moje karty... A wiesz co widziałam ostatnio taka sukienkę, a jak w niej wyglądałam, muszę ją mieć!
-Czyli idziemy?
-Idziemy!
7 kwietnia 2017
Ten dzień był wyjątkowo upalny jak na początek wiosny, a ja już namyślałam się jakie moje życzenia mógłby spełnić... Chcę zaznać innego życia bez kamer, wystawnych bankietów, reguł niczym u królowej angielskiej, żyć pełnią życia! A wiem że Simon dotrzyma słowa, to śmieszne ale, tak krótko go znam, a już mu zaufałam. Jest inny, nie chodzi z fałszywą maską, nie chce by pisano o nim w gazetach, nie zwraca uwagi na to skąd pochodzę tylko jaka jestem... Przynajmniej takie mam odczucie. Zjadłam szybko śniadanie, wyszczotkowałam zęby, poprawiłam makijaż i mundurek, punkt na dziesięć ósma stałam pod drzwiami, mój ochroniarz równie punktualnie zjawił się pod moim domem. Niczym torpeda wpadłam do auta...
-Spełnisz moje życzenie? -bez przywitania, wpakowałam się na przednie siedzenie i zapytałam, z wielkim uśmiechem na ustach.
-A może jakieś cześć? Jak się masz? -zaśmiał się.
-Dzień dobry panu, jak się pan miewa? -zapytałam z przekąsem.
-Och, nadmiar łaski -zaśmiał się.
-Simon! Przestań się ze mną droczyć -fuknęłam.
-Bo co mi zrobisz? -odpalił silnik, a ja zapięłam pas.
-Bo każę tacie Cię zwolnić -burknęłam, co się ze mną działo?! Zachowywałam się jak Paris Hilton!
-O matko, jaki kraj, takie ISIS-spiorunowałam go wzrokiem -dobra, miało nie być polityki... Jakie masz te życzenia?
-Chciałabym się poczuć normalną nastolatką, bez zasad i reguł, chcę z tąd uciec.
-To niewykonalne -odparł odwracając wzrok w kierunku drogi i ruszając przy zmianie świateł.
-Dlaczego? Przecież widzę że nie jesteś jakimś pantoflarzem, który boi się wszystkiego, lubisz ryzykować...
-To nie o mnie chodzi, tutaj rzecz rozgrywa się o Ciebie, gdyby coś Ci się stało?
-Jesteś moim ochroniarzem, masz dbać o to by mi się nic nie stało -stwierdziłam -no, nie mów mi że nie upilnujesz rozwydrzonej nastolatki?
-Zle to ująłem, po prostu nie chcę by coś się zmieniło -odparł, parkując pod liceum.
-A co miałoby się zmienić?
-Nasze relacje -westchnął -dobra mała, znikaj, mam jeszcze sprawy do załatwienia, a córka pana premiera, nie powinna się spóźnić.
-Dlaczego nasze relacje miałyby się zmienić?
-Młoda, jesteś spóźniona -wywrócił oczami, coś mi nie pasowało. Wysiadłam z auta, rzucając mu krótkie cześć.
16 kwietnia 2017
-Witaj Nicolas -te słowa ciężko przeszły mi przez krtań, a jeszcze ciężej było mi pocałować go w policzek.
-Pięknie wyglądasz -uśmiechnął się lekko. Serio stary? Nie to że coś ale to już jest taka rutyna, zdobył byś się na coś nowszego. Podziękowałam i już chciałam iść do ojca, by nie mieć z nim styczności, jednak on chwycił mój nadgarstek, obracając mnie w swoją stronę, rzuciłam mu pytające spojrzenie -dokąd uciekasz? Myślę że powinniśmy spędzać ze sobą więcej czasu -nachylił się nieco do mnie i szepnął do ucha -uśmiechnij się dziennikarze patrzą -odsunął się na niewielką odległość i musnął moje usta, miałam ochotę zwymiotować.
-Widzę że miłość rośnie -mój przyszły teść stwierdził z entuzjazmem, chociaż mi wcale wesoło nie było. Po konferencji, odbył się bankiet, jak zawsze wypełniony przychylnymi słowami, oceniającymi spojrzeniami, rozmowami na tematy ważne i błahe. A mój wzrok szukał tej jednaj, konkretnej postaci. Coraz częściej odnosiłam wrażenie że moja rola mnie tłamsi, duszę się, mój tlen nie przychodził i nie pojawił się do końca "imprezy". Dopiero u końca przyjechał mnie odebrać, gdyż pan premier, stwierdził iż musi jeszcze zostać. Wsiadłam do samochodu, obrzucając go wściekłym spojrzeniem.
-Dlaczego nie odbierałeś telefonu? Nie chciałam tam być, a ty mnie nie zabrałeś! -zapięłam pas.
-Nie jestem twoim księciem z bajki by ratować Cię z opresji, poza tym nic złego Ci się nie stało -powiedział z goryczą w głosie, ruszając spod hotelu.
-Twoim obowiązkiem jest zjawić się, kiedy Cię potrzebuję -warknęłam, zaglądając do telefonu.
-Wybacz, ale ja też mam swoje życie i ważne sprawy do załatwienia.
-Przede wszystkim masz pracę, która wymaga od Ciebie dyspozycyjności.
-Dobra uspokój się, małolata nie powinna mnie pouczać. Uważam też że powinnaś spędzać więcej czasu z Nicolas'em, w końcu to twój przyszły mąż -stwierdził z dziwnym wyrazem twarzy.
-Co to za mąż na przymus? Ja go nienawidzę! I nie jestem małolatą!
-Musisz się jeszcze wiele nauczyć, między innymi tego że nie zawsze dostajemy to co chcemy, oraz to że człowiek musi się dostosować do życia, nie życie do człowieka.
-Nic nowego mi nie powiedziałeś, bo jako osoba medialna, córka premiera wiem że życie nie jest kolorowe, a moja rzeczywistość opiera się na kłamstwie, które mam wpajać innym ludziom.
-Jeszcze nie zaznałaś życia, więc nie wiesz...
-Nie -przerwałam mu -nie powinieneś mnie pouczać, jesteś niewiele ode mnie starszy...
-Masz racje -odparł zrezygnowany, zatrzymał się pod nasza posesją -wyskakuj mała...
-Nie mów do mnie mała! -wyszłam i trzasnęłam drzwiami. Simon naprawdę był ostatnio denerwujący, poza tym ciągle uważał mnie za jakąś smarkulę, mimo że nie był wiele starszy ode mnie. Gdy byłam już w swoim pokoju, kroki skierowałam do łazienki, by tam wziąć długą kąpiel.

Dobra, na dziś styknie...
Chcielibyście Q&A ze mną?
Yuki

13.10.2017

Rozdział pierwszy.

Witam, to moje pierwsze opowiadanie rozdziałowe z prawdziwego zdarzenia, mam nadzieję że przyjmiecie je ciepło i wczujecie się w skórę bohaterki! Także zapraszam na przygodę z Simon'em D!


When stars cry./Simon D/01

24 marca 2017
-Dzień dobry ~*~*~ -ojciec zawitał do mojego gabinetu, potocznie zwanego pokojem, byłam całkowicie zaskoczona jego przybyciem.
-Witam panie premierze... Cześć tato, co Cię sprowadza w moje skromne, różowe progi? -oderwałam wzrok od niezmiernie interesującej historii Lincoln'a (tak naprawdę wielkie "Gie" ona mnie obchodziła, ale wiecie obowiązki).
-Wiesz że osiemnastolatce, córce drugiej najważniejszej osoby w państwie, nie wypada róż?
-A co to ma za znaczenie? Przecież nikt nie przesiaduje tutaj spoza domowników, prawda?
-Racja... Jak w szkole? -zapytał od niechcenia, miałam wrażenie że nie po to tu przyszedł.
-Przeciętnie, jak zawsze nudzi mi się... Wiesz że nie trzymam się z większością osób, chcą się znać ze mną tylko dlatego że jestem twoją córką.
-Rozumiem -przebiegł wzrokiem po ścianach -słyszałem ostatnio, że dobrze dogadujesz się z Nicolas'em.
-To źle słyszałeś! Syn ministra, a człowiek bez totalnej idei, dystyngowany nudziarz, zgrywa ważniaka, a jest zwykłą ciotą...
-~*~*~-ojciec skarcił mnie tonem -sądzę ze powinniście się lepiej zaprzyjaźnić, bo wiążemy z wami dalszą przyszłość.
-Mógłbyś jaśniej? -spojrzałam na niego wyczekująco, zakładając nogę na nogę.
-Chcemy byście wzięli ślub -jego ton był stanowczy i bardzo formalny -Nicolas zdaje sobie z tego sprawę, czas byś i ty dorosła i dorośle odbierała życie, rozumiesz?
-Oczywiście, ale czy nie można z tym zaczekać? Rozumiesz... Chciałabym jeszcze iść na studia.
-Tak, to zrozumiałe że nie teraz weźmiecie ślub, myślę że za jakieś cztery lata, z końcem mojej kadencji.
-Za cztery lata może się wszystko zmienić, może kogoś poznam? -rozmarzyłam się.
-Wybij sobie to z głowy, możesz się zabawiać na studiach z jakimiś chłoptasiami, ale męża będziesz miała jednego i jest to Nicolas.
-Boże... Czy to jakieś średniowiecze, że rodzice wybierają sobie małżonków? -trzepnęłam książką o blat biurka.
-~*~*~, przestań się tak zachowywać, w Europie byłbyś już dorosła więc tak się zachowuj.
-Ale tu nie jestem, mogę być ciągle rozwydrzoną nastolatką! -naburmuszyłam się.
-Nie zachowuj się jak rozpieszczona gówniara, rozumiesz?
-Tak tato -gdy opuścił pomieszczenie syknęłam do siebie -kij ci w ucho, stary grzybie.
2 kwietnia 2017
Wreszcie upragniony dzwonek, koniec nużących lekcji, początek weekend'u. Moja radość zniknęła z chwila kiedy przypomniałam sobie że muszę jechać z ojcem na jakieś spotkanie. Za co?! Powłóczystym krokiem opuściłam budynek liceum i pokierowałam się w stronę parkingu, gdzie czekał na mnie mój ochroniarz, szłam z nosem wetkniętym w iPhone, nie zwracając na nikogo uwagi. Jakoś niespecjalnie widziało mi się gadanie z czterdziestoparoletnim James'em, na tematy polityczne, bo o polityce tak na poważnie nie za wiele wiedział. Już miałam otwierać tylne drzwi mercedesa i usłyszałam chrząknięcie, obróciłam głowę unosząc wzrok.
-Kim jesteś? -zapytałam, wpatrując się w nieziemskie zjawisko (bez kitu). Stał przede mną wysoki, ubrany w czarną skórę, tego koloru spodnie i resztę ubrania, czarnowłosy mężczyzna. Dobrze zbudowana klatka piersiowa i każdy jego mięsień był opięty przez czarny materiał koszulki, jego czarne włosy, lekko rozwiewał wiatr, oczy miał zasłonięte czarnymi okularami, a jego karmelowy odcień skóry, nadawał mu dzikości i egzotyczności.
-Ty zapewne jesteś ~*~*~-bardziej stwierdził niż zapytał, przytaknęłam powoli głową -jestem twoim ochroniarzem.
-Że co?! -otworzyłam szeroko oczy, byłam zdumiona.
-Coś nie tak? -przekrzywił głowę.
-Nie, nie, wręcz przeciwnie... Mam nadzieję że się polubimy -zagryzłam instynktownie wargę -jak Ci na imię?
-KiSeok ale mów mi Simon -jego głęboki lekko zachrypnięty głos spowodował że przeszły mnie przyjemne dreszcze, uścisnęliśmy sobie dłonie, następnie wsiedliśmy do auta, zapytał czy nie wolę siedzieć z przodu, zgodziłam się od razu -lubisz szybką jazdę? -odpalił silnik.
-Nigdy nie jeździłam szybko samochodem -odparłam zapinając pas -a dlaczego?
-To powinnaś się przyzwyczaić -ruszył paląc przy tym gumy, podobało mi się. Odstawił mnie do domu, odprowadzając pod same drzwi.
-Och Simon, jak miło że się zgodziłeś -powiedział ojciec gdyż własnie wychodził -będziesz mi pilnował tego małego diabła -zaśmialiśmy się, to wróżyło dobrze, tylko skąd ojciec go znał? Nie interesował się zazwyczaj tym kto nas pilnuje, gdyż robił to jego przyjaciel sługus, nawet nie mam pojęcia jak miał na imię
3 kwietnia 2017
Poprawiłam swoją pudrową sukienkę oraz pofalowane włosy, użyłam jeszcze raz perfum, wyglądałam niczym księżniczka, tylko gdzie moja diamentowa korona? Pokręciłam głową, bynajmniej nie wyglądałam tak dla Nicolas'a, tylko dla siebie, no nie do końca może troszkę dla... Ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę -powiedziałam głośno, w pokoju zjawił się mój nowy ochroniarz.
-Twój ojciec już pojechał, aczkolwiek kazał mi Cię dowieźć... Wyglądasz bardzo ładnie, żeby nie powiedzieć pięknie -spuściłam wzrok i podeszłam do niego.
-Dziękuję -spojrzałam w jego oczy, które były intensywnie czarne -więc jedzmy.
-Proszę -przepuścił mnie w drzwiach, gdy byliśmy w samochodzie zapytałam znienacka.
-Ile masz lat? -zaśmiał się kręcąc głową.
-Jestem do Ciebie za stary -skręcił na prawo -stanowczo za stary, jeśli o to Ci chodzi.
-Nie o to chodzi, muszę wiedzieć po porostu czy mój ochroniarz jest wystarczająco wydolny fizycznie by mnie chronić -wzruszyłam ramionami,. Kłamstwo przychodziło mi łatwo, jak każdemu politykowi. 
-Z pewnością -prychnął -dwadzieścia trzy.
-Nie jesteś stary, tylko głupi -skwitowałam, zmarszczyłam nos.
-Nie unoś się Piggy Pig -pacnęłam go w ramię -ey, skarbie prowadzę.
-Ja Ci dam skarbie -zachichotałam, po czym wysiadłam -jak będzie mi się bardzo nudzić, to zabierzesz mnie?
-Wystarczy że napiszesz, a w ciągu dziesięciu minut się zjawię -przytaknęłam i poszłam w kierunku, wielkiego domostwa. Stary Nicolas'a był ministrem, a dom wybudował jakby był co najmniej carem Rosji. Tak jak myślałam, spotkanie było mdłe, nudne, suche żarty podstarzałych facetów, niby zainteresowany moją osoba Nick i jego matka, prawiąca mi komplementy.
Od: Simon
Do: ~*~*~
Jak się bawisz?
Od: ~*~*~
Do: Simon
Nawet nie pytaj...
Chyba ściągnęłam Cię myślami,
przyjedziesz po mnie.
Nie odpisał, co ja sobie myślę, to tylko ochroniarz! W jego obowiązkach jest moją obroną, a nie spędzanie czasu, czy zajmowaniem się mną. Mój telefon za-wibrował, napisał że czeka. Napisał! On tu jest!
-~*~*~? Co tak nic nie mówisz? -ojciec zapytał udawanym, niezwykle przemiłym tonem.
-Widzisz tatku, muszę coś załatwić, to naprawdę bardzo ważna sprawa, ty się rozgrywa moja pozycja jeśli chodzi o przyszłe studia, będę już szła. Dziękuję państwu za gościnę, niezwykle mile spędzało mi się z wami czas, aczkolwiek muszę już iść -szybkim krokiem powędrowałam ku drzwiom, zarzucając płaszcz, następnie mała torebkę na ramię. W drzwiach zatrzymał mnie Nicolas, całując w policzek od niechcenia się z nim pożegnałam, udając że jest mi przykro że spierdalam z tego miejsca. Niemalże wbiegłam do mercedesa -zabierz mnie w jakieś fajne miejsce.
-Chyba znam taka miejscówkę -jak zawsze ruszył z kopyta, zagryzłam wargę, nie to że mnie krępował, tylko miałam niewyobrażalną na niego ochotę, no co? Jeszcze żaden facet tak mi się nie podobał. Simon był odpowiednikiem idealnego dla mnie faceta -nad czym rozmyślasz? -z transu wyrwał mnie jego głos.
-Nad niczym specjalnym -oponowałam.
-Kim był ten chłopak, który żegnał Cię przed domem? Chłopak?
-Przyszły narzeczony -odpowiedziałam posępnym tonem.
-Chyba niespecjalnie go lubisz?
-To pytanie zawiera sarkazm, prawda? -przytaknął głową.
-Chcesz oderwać od tego myśli -wskazałam głową na tak -to nic tak nie pozwala zapominać o problemach jak dobra impreza, w miejscu gdzie nikt nie wie że jesteś córką premiera.
-A jest takie miejsce? -prychnęłam.
-I to nie jedno, zabawisz się bez konsekwencji, ja Cię dopilnuję.
-Dlaczego mi pomagasz? Przecież się nie znamy.
-Ot tak po prostu, jestem twoim ochroniarzem, jestem twoim cieniem, przejrzę Cię na wylot.
-Ostatnie odnosi się też do Ciebie, bo też chcę Cię poznać... Bliżej -uśmiechnęłam się lekko pod nosem. O tak, Simon to chyba osoba, która wyrwie mnie z tej nudnej rutyny idealnej córki, przyszłej pani polityk i narzeczonej, taką mam nadzieję. 

Ciąg dalszy nastąpi!
Czekam na wasze komentarze
i po cichutku liczę na to że zachęciłam 
was do kolejnych rozdziałów.
Yuki